Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 listopada 2011

Czekoladowe brownie

Gdy byłam początkującą kucharką - no, w każdym razie bardziej początkującą niż teraz - wydawało mi się, ze zrobienie brownie jest strasznie skomplikowane, że za tym nieziemsko czekoladowym ciastem o interesującej konsystencji musi stać jakaś magia i cały szereg trudnych czynności. A kiedy się w końcu za nie zabrałam, okazało się być zadziwiająco proste. Trywialne wręcz. Kwadrans roboty, dwa naczynia do umycia i mamy coś, co zadowoli nawet największego czekoladoholika, nada się na specjalną okazję lub na prezent (zawsze mnie urzekały te owinięte w papier kawałki ciasta przewiązane wstążką, no co poradzę).
Zatem, do rzeczy. Przepis wzięłam po trochu zewsząd, ale najbardziej z Kwestii Smaku.

Składniki:
200g (dwie tabliczki) gorzkiej czekolady
200-225g masła (zwykle jedna kostka)
3 jajka
200-250g cukru (w oryginale było 275, ale taka ilość cukry trochę mnie przeraziła, więc zwykle dodaje około 200g)
135g mąki
szczypta soli

Przygotowanie:
Pokrojone masło razem z połamaną na kawałki czekoladą rozpuszczamy w rondelku, krótko, tylko do roztopienia - nie musimy bawić się z kąpielą wodną, masło skutecznie chroni czekoladę przed przypaleniem, trzeba tylko mieszać. Wyżeramy masę czekoladową z garnka  Jajka ucieramy z cukrem na puchato, dodajemy nieco wystudzoną masę czekoladową, mieszamy/miksujemy chwilę. Wyżeramy masę  dodajemy mąkę i sól, znów miksujemy. Kiedy się wszystko połączy, wylewamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i wsadzamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na jakieś 20 minut. Zostawiamy do wystudzenia, o ile mamy na tyle cierpliwości.

Przed wsadzeniem do piekarnika można posypać ciasto orzechami, migdałami albo startą czekoladą. Bardzo dobre z odrobina borówkowej/wisniowej konfitury.

czwartek, 3 września 2009

Muffiny a la Karolin

Przepis na poniższe muffiny wynalazła w czeluściach kulinarnych tradycji Karolina, więc to jej należy składać gratulacje w razie sukcesów lub zażalenia w razie niepowodzeń ;)
Ja przepis przejęłam i od dawna już wykonuję niezliczone wariacje na jego temat, bo jest banalnie prosty, szybki i jeszcze nie zdarzyło się, żeby się nie udał. Jeśli więc dopiero zaczynacie swoją przygodę z wypiekami, będzie w sam raz.

Zaraz na wstępie muszę nadmienić, że w kwestii muffinów najtrudniejszym elementem nie jest wcale przygotowanie, ale forma. Problem można rozwiązać na kilka sposobów:
1. Najłatwiej kupić całą blachę z wgłębieniami, zwykle jest ich 6 lub 12. Polecam dobrze poszukać po sklepach lub na allegro, by nie przepłacić - ja swoją 12-muffinową, metalową blaszkę kupiłam za ~12pln i naprawdę nie ma sensu kupować droższej.
2. Można wydać trochę więcej kasy na formę lub foremki silikonowe. Są o tyle fajne, że bywają w rożnych kształtach no i muffiny "wychodzą" z nich bez większego trudu.
3. Niezłym rozwiązaniem jest wybranie się do pawlacza/na strych/do babci by poszukać/pożyczyć metalowe foremki do kruchych babeczek.
4. Jeśli już mamy formę, dobrze jest dokupić do niej niedużym kosztem papierowe "papilotki" (też na allegro, bywają w tesco, ale rzadko). Trzeba tylko uważać, by kupić te duże - ok 5cm średnicy w podstawie. Można nawet piec muffiny w samych papilotkach, bez foremek, ale wtedy są szersze niż wyższe :)
Jeśli znaleźliśmy formę, możemy brać się do pieczenia :)

Składniki (zwykle starczają na 12 standardowych muffinek):
2 szklanki mąki
1/2 szklanki cukru (można więcej)
1 płaska łyżka stołowa proszku do pieczenia
szczypta soli
1 jajko
szklanka mleka
1/2 szklanki tłuszczu (rozpuszczone masło najlepsze, ale wszelkie oleje dają radę)

Wykonanie:
Osobno mieszamy składniki suche i mokre, potem wlewamy jedne do drugich i mieszamy łyżką, żeby nam się wszystko ładnie połączyło - nie miksujemy! Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni w skali C, smarujemy foremki tłuszczem (lub układamy w nich papilotki) i nakładamy ciasto, tak, by sięgało brzegów foremek. Wkładamy do piekarnika na 15 minut (lub do uzyskania ładnie wyrośniętych, przyrumienionych muffinek). Najlepsze są jedzone tego samego dnia :)

To jest ciasto bazowe, dobre, jeśli zamierzamy robić muffiny z polewą lub jeść je z masełkiem. Zanim połączymy składniki mokre z suchymi można dosypywać wszelkie ilości cynamonu, imbiru, przypraw do piernika, dolewać aromatów, syropów i alkoholi - wychodzi pysznie. Do ciasta można też dołożyć rodzynki, orzechy, suszoną żurawinę, morele, banany, świeże owoce w kawałkach, pokrojoną w kawałki czekoladę - co nam przyjdzie do głowy.
Ciekawym eksperymentem są muffiny na słono - nie dodajemy wtedy cukru, zastępując go nieco większą ilością mąki. Takie muffiny możemy zrobić np. ze szpinakiem, serem żółtym, pomidorami, mięskiem...

Zachęcam do eksperymentów, można się dzielić :)